PSEUDO aloes canario!!!

 

Aż 21 mln Euro! , tyle osiągnie w tym roku sprzedaż produktów zawierających znikomą ilość prawdziwego aloesu kanaryjskiego- informuje Minister rolnictwa Wysp Kanaryjskich Narvay Quintero.

O znakomitych właściwościach , aloesu kanaryjskiego- który jest ewenementem na skalę światową- pisałam jakiś czas temu, (link), jego sława i lecznicze właściwości, stały się niestety przyczynkiem, do powstania całej masy nieuczciwych podmiotów wykorzystujących dobrą opinię aloesu kanaryjskiego do zbijania "kokosów".

Będąc wielokrotnie na moich ukochanych "Kanarkach", niestety często spotykam , aż uginające się półki z produktami tego typu. Jedyne co mogę zrobić to spróbować przekazać te informacje.

26.09.2017 Minister rolnictwa Wysp Kanaryjskich poinformował, że złożył oficjalne pismo do Parlamentu Europejskiego z prośbą o objęcie ochroną prawną rodzimej rośliny aloe canario, jako występującej wyłącznie na obszarze geograficznym Wysp Kanaryjskich. Na zmiany prawne trzeba będzie niestety jeszcze poczekać ,gdyż procedury UE są takie, a nie inne, więc o bardziej konkretnych postanowieniach w tej sprawie, pewnie dowiemy się za około 12 miesięcy.

Głównym powodem złożenia wniosku, jak argumentują władze, jest coraz szersze grono, nieuczciwych podmiotów wykorzystujących luki prawne dla zysku. Jak wspomina Minister, sprzedaż takich właśnie pseudo produktów , tylko w tym roku osiągnie, aż 21 mln, Euro. Nie trzeba wiele wyobraźni, aby zdać sobie sprawę ze skutków dla lokalnych plantacji . Proces ma miejsce, dzięki "lekkim" przepisom, gdzie wg. prawa, aby produkt mógł być "obrendowany" jako -"aloe canario" w jego składzie musi być jedynie 5% rodzimej rośliny.

5%!!! 

Niestety , póki co, nie ma takich regulacji, które nakładałyby na podmioty obowiązek dodatkowego wyszczególniania, ile aloesu w produkcie to ten leczniczy aloe canario , a ile bezwartościowego proszku.

Tak jest! Proszku!

Jak informuje Ministerstwo, sproszkowany aloes jest na tony importowany na Wyspy Kanaryjskie, tutaj się to przepakowuje, dodaje się te marne 5% aloe canario, "brenduje" jako wyprodukowane na Wyspach Kanaryjskich i sprzedaje...uwaga- w tych samych cenach co rodzime produkty!!!

Klient wobec tego, nie ma żadnej, żadnej możliwości sprawdzenia jakości produktu, dodatkowo ta sama cena sugeruje mu, że są to produkty pełno wartościowe.

Sproszkowany "pseudo" aloes jest świetnym półproduktem logistycznym, jest tani, super łatwy w transporcie, lekki, no i zakonserwowany tak, że głowa mała. Czysty biznes.

Wracając do wypowiedzi Ministerstwa, zwracają uwagę, że produkty sprzedawane są w tych samych cenach co rodzime, przy jednocześnie 4-5 raza mniejszych kosztach produkcji- ma to fatalne długofalowe skutki dla rolnictwa Wysp i ich gospodarki.

Na dzień dzisiejszy Ministerstwo zachęca producentów do składania petycji i wniosków w wyżej wymienionej kwestii , celem przyspieszenia całej procedury.

Przykre to, ale prawdziwe.

Jednocześnie, infomujemy , że wszystkie produkty marki AloePlusLanzarote są produkowane- WYŁĄCZNIE , ze świeżych uprawianych ekologicznie leczniczego Aloe Vera (Canario) na Lanzarote.

Poniżej link do oryginalnego artykułu

http://www.laopinion.es/canarias/2017/09/26/fraude-aloe-vera-vendido-canario/812015.html

 

Opublikowano: 05-10-2017
POWRÓT