Uprawa Aloesu w warunkach domowych

Aloes: uprawa w polskich warunkach- mit?

Podobnie jak to ,że aloes nie jest kaktusem 🙂 ,a sukulentem, o czym kiedyś już pisaliśmy, skuteczna jest uprawa w polskich warunkach na równi z warunkami Wysp Kanaryjskich jest nierealna. Dzisiaj popełnimy drobny wpis o naszych osobistych wrażeniach z aloesem z Wysp Kanaryjskich.

Posiadam 2 sztuki przywiezione osobiście. Spokojnie można je kupić na "bezcłówce" na każdym lotnisku na Wyspach. Są różnie pakowane- jeden przywiozłam ze  specjalnym podłożem - NIE ziemią 🙂 , a drugi był czystą sadzonką bez podłoża. Odpowiadając od razu na wasze pytania: "Nie, nie mamy możliwości importu i sprzedaży tych roślin w Polsce" Przepisy fitosanitarne są w tej kwestii bardzo skomplikowane.

Polecam jednak przy okazji wizyty na Wyspach aby w drodze powrotnej zaopatrzyć się w aloesik 🙂 Choć jak się zaraz dowiecie- jedynie w celach dekoracyjnych.

Obie sztuki- pięknie się mi przyjęły, duże mięsiste liście bardzo zwarte. Podlewanie- dość oszczędne ale regularne. Na Wyspach Kanaryjskich można spotkać całe aleje palm, i innych drzew- o aloesie nie wspomnę 🙂 ale wszystkie to roślin, niestety prawda jest taka że są utrzymywane wyłącznie dla turystów 🙂 żeby było trochę bardziej zielono. 🙂 Toteż gminy odpowiedzialne za utrzymanie zieleni- rozprowadzają dziesiątki kilometrów czarnych wąskich węży ogrodowych . Jak zwrócicie uwagę około 18:00 jak zajdzie słońce- z węży tych zaczyna syczeć ... woda 🙂

W Polsce raczej niespotykany widok , sztucznego podlewania , na naszych twarzach wywołał nie mały uśmiech przy pierwszej wizycie 🙂

W pierwszym odruchu człowiek myślał, wąż jakiś 🙂 potem to już przyzwyczajasz się że przechodząc pomiędzy palmami- trochę się zmoczysz 🙂

Wracając do moich aloesów. Jeden mam jakieś 2-3 lata- przeszedł w zeszłym roku lekką tragedię, domownik, niechybnie uszkodził całą donicę 🙁 i aloes wylądował z całą zawartością na moich panelach.

Od tamtego czasu nie mówię żeby całkiem się załamał, ale ewidentnie ma focha i już nie jest tak jak kiedyś. A może to zazdrość o drugiego?

Kolegę przywiozłam w zeszłym roku z Gran Canarii. Różni się trochę budową, jest zdecydowanie mocniejszy i mniej...wybredny .

Oba te okazy jednak - tej zimy mają wyjątkowo pod górkę. Pomimo ,że staram się jak mogę, nieznośny dla nich brak słońca i nieodpowiednia wilgotność dają im w kość 🙁 do tego stopnia ,że niestety kolega nr.1 pożegnał się ostatnio z jednym bardzo dorodnym liściem . Jako że używam na co dzień żelu aloesowego - liść wykorzystałam sobie inaczej. Sprawdziłam też ile aloiny faktycznie mają liście tych aloesów. Aloina to ta substancja "obronna" bardzo gorzka w aloesie, która z jednej strony sprawia że nawet kozy na Fuercie się ich nie chwycą 🙂 a z drugiej strony jest niesamowicie przeczyszczająca. Hodowcy aloesu z Kanarów ostrzegają przed jedzeniem surowych liści - bez wcześniejszego ich moczenia w wodzie- aby usunąć aloinę.

Tak więc dałam przedmiotowy liść do wody, po 24 godzinach (zalecany przez producentów) przebywania w wodzie- woda była - czerwona! I nie mam na myśli tutaj jakiegoś lekko różowawego zabarwienia ale czerwień!    To przekonało nie do reszty, że w tych roślinach składniki są bardziej skoncentrowane, aniżeli w jakichkolwiek innych "aloesach".

Potwierdzają to również nasi znajomi , którzy zaopatrują się u nas w sok aloesowy. Żaden inny nie powoduje u nich , takich efektów , nie tylko oczyszczających, ale również innych- np. brak tgz."zgagi" , nie spowodowany zmianą stylu odżywiania, czy zmniejszenie się ataków "refluksu" , uspokojenie żołądka i tego typu rzeczy.

 

Właśnie z powodu braku słońca i raczej niewielu dni słonecznych- aloes, bardziej skupia się na ...wygodnym rośnięciu a niżeli na kumulowaniu składników. Do tego wszystkiego dochodzi gleba. Musicie zdawać sobie sprawę z faktu że Kanary to wyspy wulkaniczne, całe bogactwo minerałów tak cenione w aloesie- leży pod stopami 🙂 Jeżeli przywieziemy już aloesik do PL, to niestety ale więcej minerałów niż przywiezionych z GC czy Fuerty, to w PL on mieć nie będzie... nie ma skąd.

To co jeszcze powinien wiedzieć każdy kto chce mieć roślinkę w domu to to , że o ile na wyspach pogoda jest naprawdę wymagająca, o tyle w Polsce, aloes ma ...wakacje . Nie musi specjalnie się wysilać, kumulować składników, bronić się, toteż po czasie zaczyna się... rozleniwiać.

Pojaśnienie liści to ewidentny brak słońca i niewystarczająca produkcja chlorofilu, ale już brak sprężystości - z jednoczesnym wzrostem, to ... czyste lenistwo 🙂

dav

I niestety z moich doświadczeń wynika wniosek jeden. Aloes w polskich warunkach można spokojnie posiadać jako roślinę ozdobną, a jeżeli chce się mieć aloes do celów kosmetycznych czy zdrowotnych to zapraszamy na stronę sklepu 🙂 i zaopatrzenie się w dowolne produkty z najwyższej jakości aloesem 🙂

 

dav
dav
Opublikowano: 16-02-2018
POWRÓT